|
|
|
|
|
|
|
Mazurek Dąbrowskiego – symbolem wiary w odrodzenie państwa polskiego |
|
|
Uderzenie
tak sztuczne, Adam Mickiewicz
W 1797 roku w Reggio na ziemi włoskiej, narodził się polski hymn narodowy. Od samego początku był on odzwierciedleniem wiary wielu polskich generacji w odrodzenie państwa. Powstały w XIX wieku wyrażał w swym tekście i melodii znamienne idee walki o niepodległość Rzeczpospolitej. Budząc wiarę w sens przemian rewolucyjnych, jakie powinny się dokonać, głosił zasadę obrony koniecznej oraz ideę powrotu do wydartej przemocą Ojczyzny. Wolny od narodowego szowinizmu i akcentów zaborczych, przed wszystkim zawiera wezwanie do poświęcenia, zapału i męstwa w służbie Ojczyzny. Warto przypomnieć, że pierwszym najstarszym hymnem polskim była pieśń starosłowiańska Bogurodzica dziewica, Te deum laudamus, z przydaną od XV wieku modlitwą za króla. Wiodła ona rycerstwo polskie w historycznej bitwie pod Grunwaldem w 1410 r. i Warną w 1444 r., pełniąc już wówczas zaszczytną funkcję bojowej pieśni narodowej. Jan długosz nazwał Bogurodzicę „Carmen patrium” – pieśnią narodową, zaś Jan Łaski wydrukował jej strofy w Statucie Królestwa Polskiego w 1506 r. Wpływ epoki reformacji wyeliminował ją z pola bitew ograniczając jej udział do ceremonii kościelnych. W dobie Oświecenia ostatni król polski Stanisław August Poniatowski pragnął świeckiego hymnu państwowego, ale nie znajdując jednak właściwego piewcy zdecydował się upowszechnić i podnieść do rangi hymnu pieśń Szkoły Rycerskiej napisaną w 1774 r. przez Ignacego Krasickiego. Święta miłości kochanej Ojczyzny, Czują cię tylko umysły poczciwe! Dla ciebie zjadłe smakują trucizny, Dla ciebie więzy, pęta niezlżywe! Kształcisz kalectwo przez chwalebne blizny, Gnieździsz w umyśle rozkoszy prawdziwe! Byle cię można wspomóc, byle wspierać, Nie żal żyć w nędzy, nie żal i umierać. Mimo głębokiej i mądrej treści, pieśń ta była zbyt sucha i uczona, by mogła porwać szeroki ogół. Dopiero w okresie porozbiorowym, kiedy ojczyzny nie stało, powstał taki hymn, jakiego pragnęli Polacy. Narodził się w Reggio w dniach 16 – 19 lipca 1797 r. Powstanie Mazurka Dąbrowskiego łączy się z dramatycznym okresem naszych dziejów, gdy po klęsce powstania kościuszkowskiego nastąpił III rozbiór Polski i naród nasz utracił byt niepodległy. Poza granicami znaleźli się Polacy emigranci, którzy szukali sposobu wskrzeszenia niepodległego państwa. Największe nadzieje łączono z rewolucyjną Francją. Ale Francja nie przyjmowała do swej armii Polaków, którzy gotowi byli walczyć pod jej sztandarami. Sytuacja zmieniła się w 1796 r., gdy Bonaparte zaczął odnosić sukcesy we Włoszech. Utworzona wówczas Republika Lombardzka zawarła z generałem Janem Henrykiem Dąbrowskim układ powołujący do życia Legiony Polskie Powstałe legiony składające się z 33 000 żołnierzy stanowić miały armię kadrową przyszłej Rzeczpospolitej. Już w pierwszej swej odezwie do żołnierzy gen. Jan Henryk Dąbrowski roztoczył przed nimi cel najpiękniejszy: „Ujrzycie z radością wasze rodziny i odbudujecie jako zwycięzcy waszą Ojczyznę”. Tymczasem zaś umilkły działa i legioniści, którzy chcieli walczyć z wrogami swego kraju, musieli pozostać w Italii jako żołnierze podległego Francuzom państewka. Zewsząd ściągali do północnych Włoch ochotnicy do legii Dąbrowskiego. Mimo surowych kar zaborców młodzież uciekała z kraju do Italii pod polskie sztandary. Krążyli po ziemiach polskich emisariusze opowiadający o legionach w dalekiej włoskiej ziemi. W oparciu o konwencję podpisaną przy poparciu gen. Bonapartego z Republiką Lombardzką, Legiony Polskie miały charakter polskiego wojska narodowego, wyróżniały się mundurem narodowym, zachowaniem polskiej komendy i zwyczajów. Latem 1797 r. Bonaparte polecił gen. J. H. Dąbrowskiemu osłonić włoskie miasto Reggio, bogaty ośrodek handlowy prowincji Emilia. Ten przymaszerował do Reggio 5 lipca, zajął kwaterę w pałacu biskupim, rozmieszczając legionistów w koszarach San Marco i Santo Spirito, obsadził cztery obronne bramy. Szybko zaprowadził porządek, kontrrewolucjonistów rozproszył, chroniąc mieszkańców Reggio od rzezi. Około 7 lipca przybył do Reggio Józef Wybicki. Urodzony w 1747 r. w Będominie na Pomorzu, konfederat barski, współredaktor słynnego zbioru praw Andrzeja Zamojskiego, niestrudzony działacz Komisji Edukacji Narodowej, świetny pisarz i publicysta obozu reform, współpracownik Kościuszki w dobie insurekcji, współorganizator Legionów Dąbrowskiego, później w dobie Księstwa Warszawskiego i Królestwa Kongresowego – jeden z czołowych polityków, czczony za swą wiedzę, patriotyzm i prawość charakteru. Wybicki właśnie ściągnął Dąbrowskiego do Paryża z okupowanej Warszawy dla formowania legionów, a gen. Dąbrowski zabiegał z kolei, by Wybicki przybył do jego sztabu i – jak niegdyś w wyprawie wielkopolskiej czasu powstania kościuszkowskiego – przejął sprawy polityczno-propagandowe. Na Wybickim niezmiernie silne wrażenie zrobiła rozbrzmiewająca w Reggio mowa polska oraz widok mundurów polskich. Przebywających w Reggio 800 legionistów nosiło strój dawnej kawalerii narodowej, tj. granatowy z ozdobami karmazynowymi i srebrnymi przy polskiej czapce, zaś 200 strzelców polskich naśladowało strojem mundur 3 regimentu buławy polnej litewskiej, mający ozdoby zielone ze złotem. Równocześnie Polacy byli pod wpływem napływających wieści, że rokowania pokojowe chwieją się i, jeżeli Austria z Rosją nie pójdą na ustępstwa, dojdzie do wznowienia kroków wojennych i wejdzie w życie plan dywersyjny Dąbrowskiego – wypad zbrojny przez Dalmację, Włoszczyznę do Galicji. Gdy Wybicki przybył do Italii wzruszył go widok polskiego wojska, młodzieży polskiej i dawnych towarzyszy broni. Serdecznie przyjęty przez Dąbrowskiego i legionistów pisał listy, odezwy, proklamacje. Wszystkich chciał natchnąć wiarą, że „ze wszystkich rozstajnych dróg jedna jakaś będzie prowadziła do Polski”. Układając pieśń legionów Wybicki słuchał uważnie, czym żyją żołnierze, o czym mówią przy obozowym ognisku. Wszystkie ciekawsze wypowiedzi, wiwaty, toasty skrzętnie notował układając je w określone strofy. Po raz pierwszy nie ukończoną jeszcze pieśń legionów usłyszeli oficerowie na jednym z e spotkań. Zdziwienie było powszechne, gdy Wybicki z niesłychaną mocą rozpoczął: „Obywatele! Żołnierze!”, a potem zarecytował donośnie: Jeszcze
Polska nie umarła Kiedy my żyjemy. I zwracając się w stronę generał Dąbrowskiego kontynuował: Marsz, marsz Dąbrowski Do Polski z ziemi włoski Za twoim przewodem Złączym się z narodem! Gdyby piorun strzelił w środek sali, nie mógłby wywołać większego wrażenia. Zebrani zerwali się z miejsc i, choć nikt nie kazał, stanęli na baczność. A Wybicki śpiewał dalej: Jak
Czarniecki do Poznania Wracał się przez morze
Marsz, marsz Dąbrowski...
Przejdziem
Wisłę, przejdziem Wartę Mazurek bardzo szybko spopularyzował się wśród legionistów. Pieśń znalazła swój właściwy oddźwięk. Wydobyła na wierzch tajone pragnienia, dała wyraz nadziejom, błysnęła jak bunt. Początkowo pieśń legionów składała się z sześciu zwrotek stanowiących niejako wierszowany program niepodległościowy legionów i emigracji. Ostatnia zwrotka wyrażała nadzieję, że do legionów przybędzie sam najwyższy Naczelnik insurekcji, Tadeusz Kościuszko, niedawno wyzwolony z niewoli carskiej. Refren zapowiadał marsz do Polski pod wodzą gen. Dąbrowskiego dla złączenia się narodem, przy czym pod wpływem idei rewolucyjnych pod tym mianem rozumiano mieszczaństwo i chłopów obok dawnych stanów uprzywilejowanych. Inne zwrotki mazurka brzmiały następująco: Chociaż
wrogi nas pobiły, Ziemię nam zabrały,
Na
to wszystko jedne głosy Dosyć tej niewoli: I
wreszcie tekst nawiązujący wprost do demokratycznej tradycji legionów, Z
ziemi włoskiej do polskiej Pierwszego maja 1798 r. Polacy wkroczyli do Rzymu. W dniu 3 maja, w rocznicę Konstytucji, na rozkaz Dąbrowskiego wszystkie legiony zebrały się u stóp Kapitolu pod pomnikiem Marka Aureliusza na uroczystą manifestację. Nowe władze Republiki Rzymskiej chcąc uświetnić to spotkanie wręczyły twórcy polskich legionów historyczną szablę Jana III. Dąbrowski ucałował ją i podniósł obiema rękami do góry, a gdy jej klinga rozbłysła w świetle pochodni, z tysięcy piersi buchnęła pieśń legionów. Wzruszony gen. Dąbrowski przemówił tymi słowami: „Żołnierze! Stanęliście na szczycie góry, na której tyle wieków sława błyszczała. Ona i wam towarzyszy. Pomnijcie, w jakim to dniu wstępujecie tutaj, w dniu drogiej dla was pamiątki. Niech godło sławy i miłości kraju w sercach waszych na zawsze pozostanie... niosąc prawdziwe i czyste republikańskie serca, gdy do Ojczyzny powrócimy, staniemy się dla niej bardziej użyteczni, niźli dawni bracia nasi pielgrzymujący po świecie, a zarazem podamy w ohydę i wytępimy zniewieściałość, marnotrawstwo i rozpustę, jaką ci jaśniepańscy wojażerowie nasi z uciemiężeniem ziomków ubogich do Polski sprowadzili”. Już pierwsze słowa tej niezwykłej pieśni, napisanej w prawdziwym natchnieniu, zawierały zdecydowane przekonanie, że Polska jest w nas. Polska to my. Pieśń legionów od pierwszej chwili swego powstania stała się symbolem jedności narodowej, a jej treść okazała się niezniszczalna. Przez jedenaście lat towarzyszyła legionom na ziemi włoskiej, francuskiej i niemieckiej. Z naniesionymi poprawkami należała do ulubionych w dobie Księstwa Warszawskiego. Tępiona i prześladowana w czasach Królestwa Kongresowego z coraz większym entuzjazmem był śpiewana przez Polaków. Rządy zaborcze widząc, jakie wrażenie na Polakach sprawia pieśń legionów umieszczają ją na pierwszym miejscu zakazanej literatury. Ale wszystkie zakazy i kontrole graniczne okazały się bezskuteczne. Pieśń legionowa z siłą niewidzialnego żywiołu torowała sobie drogę do Polski. Kolportowali ją emisariusze i organizacje podziemne. Dla wszystkich była powiewem wolności. W wielu bitwach, szczególnie w najbardziej dramatycznych momentach walki żołnierze polscy podejmowali swoją pieśń, bijąc się z zupełną pogardą śmierci. Postawą taką budzili zachwyt u Francuzów oraz sieli grozę wśród wrogów. W ciągu
kilku dziesiątek lat autentyczna treść pieśni śpiewanej przez
legionistów Prześladowany przez zaborców Mazurek Dąbrowskiego wybuchnął znowu w okresie powstania listopadowego. Miał w sobie wówczas coś z rwącej rzeki. Jego moc znów rozpaliła serca żołnierskie pod Olszynką Grochowską, Dębem i Iganiami. W tamtych dniach wielkiej próby narodowej pieśń Jeszcze Polska nie zginęła była na ustach całej Europy. Gdy po klęsce powstania listopadowego 30 tysięcy żołnierzy-wygnańców dotarło do ogarniętych ruchem wolnościowym księstw Rzeszy: do Saksonii, Bawarii, Wirtembergii, witano ich tam niezwykle serdecznie. Śpiewana przez Polaków pieśń rozlegała się niezwykłym echem w całych Niemczech, stając się synonimem walki o wolność i demokrację każdego uciemiężonego społeczeństwa. Władze pruskie nie mogły patrzeć obojętnie na ten przemarsz rewolucyjnej pieśni przez Niemcy. Fala procesów i represji uderza w tych, co śpiewają, a maszerujących do Francji Polaków poczynają otaczać kordony wojska. Zaborcy różnymi metodami próbowali zabić pieśń, zakleić Polakom usta, zabronić utworów Chopina. Nie pomogły jednak procesy, niszczenie polskich książek i śpiewników, wyrywanie z nich kartek z mazurkiem. Nie pomogły wyroki sądów za śpiewanie pieśni legionów w Poznaniu, Gnieźnie, Berlinie, Gliwicach, Bytomiu, Opolu, w Bochum, w Essen. Z pieśnią nikt jeszcze wojny nie wygrał. Rację miał Władysław Bełza pisząc o pieśni polskiej, która stała się precedensem w literaturze światowej. Pieśni
polska! Tyś jak rosa W okresie Królestwa Polskiego mazurek śpiewany był na tajnych zebraniach lóż rewolucyjnych, wstępując wszędzie jako motyw przygotowujący nowe powstania. Wówczas poddano go pewniej obróbce stylistycznej, dzięki której słowa „nie umarła” zmieniono na „nie zginęła” oraz „moc wydarła” na „przemoc wzięła”. W tej wersji pieśni legionów nic nie straciła ze swej pierwotnej formy, a stała się jeszcze bardziej komunikatywna. Zmieniały się granice, rozpadały imperia, upadały powstania, odchodzili wodzowie, ale mazurek pozostawał. Podawany z ust do ust, jak wieść gminna, kartkami z rąk do rąk, jak testament, jak ukryty ładunek wybuchowy – nigdy nie stracił nic ze swojej siły. Pod wpływem mazurka powstały m. in. również hymn serbski, pieśń bułgarska Szumi Marica i pieśń słowacka Poci my żijemy. Nie sposób wymienić dziś wszystkich pieśni powstałych z inspiracji i pod wpływem naszego hymnu narodowego. Hymn narodowy stał się w ciągu długich lat niewoli punktem wyjścia dla wielu utworów poetyckich, które wyrastały z jego ducha, oparte na jego melodii i zawierające zapożyczone zeń myśli. Tak powstało wiele pieśni patriotycznych śląskich i warmińskich, z niego narodził się też marsz kaszubski Hieronima Derdowskiego. Pozostający pod wpływem Mazurka Dąbrowskiego Polacy, których trudne losy kraju rodzinnego rzuciły na obczyznę, tworzą hymny polonijne. Powstaje m. In. hymn Polonii niemieckiej przedstawiający krótką pieśń bojową: I
nie ustaniemy w walce Siłę słuszności mamy jak liryczna pieśń patriotyczna młodzieży polskiej w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej: Z
dala od kraju wśród obcych Wzrośliśmy jak dziki krzew
Kochać będziemy Ojczyznę Z nią dzielić troski i trud Zacierać wojenne ścieżki Jak czyni to polski lud. Z
chwilą odzyska nie przez Polskę niepodległości Mazurek Dąbrowskiego
stał się automatycznie hymnem oswobodzonego narodu. Oficjalnie jako hymn
państwowy zatwierdzony został uchwałą Sejmu Rzeczpospolitej dopiero Tekst hymnu polskiego
Jeszcze
Polska nie zginęła, Kiedy my żyjemy,
Marsz,
marsz Dąbrowski...
Przejdziem
Wisłę, przejdziem Wartę Będziem Polakami,
Marsz, marsz Dąbrowski...
Jak
Czrniecki do Poznania Po szwedzkim zaborze,
Marsz, marsz Dąbrowski...
Już
tam ojciec do swej Basi Mówi zapłakany,
Marsz, marsz Dąbrowski...
W połowie
XX wieku nadeszły dla Polski i narodu polskiego lata najcięższej
próby. W niespełna rok po klęsce wrześniowej był nasz hymn z żołnierzami Samodzielnej Brygady Strzelców Podhalańskich pod Narwikiem, którzy ukazali światu, że Polska jest, że nie zginęła, że walczy. W 1943 r. znów zabrzmiała melodia Mazurka Dąbrowskiego w obozie sieleckim nad Oką. Żołnierze Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie śpiewając słowa Z ziemi włoskiej do polskiej wierzyli, że ten fragment hymnu dla nich został napisany, że szturmując Monte Cassino tędy wybiją swoją drogę do Polski. Hymn polski towarzyszył również patriotom na różnych polach walk partyzanckich w kraju i na obczyźnie. Z czterech stron świata wraz z aliantami wracał żołnierz polski do umęczonej Ojczyzny. Hymnem wszystkich polskich żołnierzy i partyzantów niezależnie od orientacji politycznej był Mazurek Dąbrowskiego. Pieśń legionów stała się trwałą częścią naszego życia, wartością prawdziwie ogólnonarodową. Stało się tak, dlatego że polski hymn narodowy stworzył niepowtarzalne w naszych dziejach zdarzenia i uczucia: miłość, nienawiść, tęsknota, nadzieja, rozpacz i bunt. Leopold Staff chcąc dać odpowiedź, skąd się wzięły w Polakach uczucia najwyższego rzędu dla hymnu polskiego, pisał: Może
z obłoku drogą anielską a może Wisła? Powyższe
treści uświadamiają nam, że w każdej epoce historycznej polskie
symbole narodowe niosły z sobą niezmierzony ładunek wyzwalający
najszlachetniejsze uczucia Głęboki patriotyzm i internacjonalizm, umiłowanie tradycji, obyczajów, silne przywiązanie do dorobku materialnego i kulturalnego kraju było zawsze nieodłączną cechą narodu polskiego. Wychowanie obywatelskie na tradycjach, na symbolach narodowych jest częścią wysiłków społecznych podejmowanych po to, by młode pokolenie nie zmarnowało możliwości, jakie przyniosła mu historia najnowsza. Tradycje historyczne naszego narodu, w tym również i symbole, spełniają nadal bardzo ważną funkcję umacniającą więzi społeczne i narodowe. Zawsze i wszędzie wymagają one od nas powagi, Szacunku i godnej narodowego honoru obrony. Oczekują one od nas ich właściwego zrozumienia. Nie są tylko sprawą uczucia. Symbole narodowe reprezentują sprawy jak najbardziej żywe. Nasz stosunek do nich wynika z nakazów serca i racji rozumu. Emocje i wyobrażenia, które nasze symbole budzą i umacniają, powinny przyczynić się do wiązania każdego z nas, w dniu święta i w zwykłym dniu pracy, z całością naszego życia. Dziś polski hymn narodowy łączy wszystkich Polaków z krajem ojczystym. Przypomina nam to wszystko, co najpiękniejsze i najwznioślejsze w naszej historii, ukazując w ich świetle obywatelskie powinności. Dziś za Polskę ginąć nie trzeba, lecz żyć życiem godnym spadkobierców tych, co z hymnem polskim na ustach rozsławili imię swej ojczyzny, umacniali ducha walki bratnich ludów. Dziś miłość kraju i narodu należy przekuwać w czyn, emocję przepełniającą serce wiązać z głęboko przemyślanym działaniem, twórczą pracą i dyscypliną obywatelską. Przodkowie nasi z hymnu narodowego czerpali wiarę w nieśmiertelność ojczyzny, my zaś – ponadto – przekonanie najgłębsze o niezmierzonych możliwościach zjednoczonego narodu w nieustannej rozbudowie jej materialnego i duchowego potencjału, w umacnianiu jej sił wewnętrznych, w stałym powiększaniu jej wkładu w postęp na całym świecie. Symbole narodowe stanowią wartość bezcenną. Mają dla każdego Polaka również wymowę najgłębszych uczuć rodzinnych i osobistych. Zrośnięte z naszym życiem wymagają od nas najwyższego szacunku i ochrony. Z tych pobudek wypływa uświęcony tradycją zwyczaj oddawania czci naszym symbolom narodowym. Do nich należy m. in. zdejmowanie nakryć głowy i przyjmowanie postawy na baczność w obliczu sztandaru wojskowego, wędrującej na maszt flagi narodowej, w momencie grania hymnu państwowego oraz przed Grobem Nieznanego Żołnierza.
|
|